W krainie "Baśni tysiąca i jednej nocy" - Palermo cz. 2
Ostatni wpis o Palermo zakończyłam na odnalezieniu sposobu na polubienie się z miastem. Przyznaję się bez bicia, że kolejnego poranka miałam poważne wątpliwości, czy to w ogóle jest możliwe. Zastanawiałam się, jak można żyć, kiedy słońce pali tak, że ma się wrażenie, jakby wdychało się ogień piekielny. Nie poddałam się jednak i wyszłam w żar, w końcu nie po to przebyłam tyle kilometrów, żeby cały dzień spędzić w czterech ścianach. Krok za krokiem, dosłownie poczłapałam do kościoła Martorana, czyli Santa Maria dell’Ammiraglio, żeby zobaczyć tamtejsze słynne mozaiki. Nie przewidziałam, że w niedzielę zwiedzanie kościoła nie będzie łatwe, a w zasadzie niemożliwe. Weszłam tylko na chwilkę do przedsionka i nie chcąc przeszkadzać w nabożeństwie, zadowoliłam się mozaikami, patrząc na nie z daleka. Szkoda, ale może jeszcze kiedyś będzie okazja przyjrzeć im się z bliska. Przepiękne mozaiki to nie j...