Posty

Wyświetlam posty z etykietą Umbria

Bell'Italia polskim okiem

Obraz
  "Włochy to piękny i malowniczy kraj na południu Europy. Każdy kto spojrzy na mapę, znajdzie je od razu. Mają kształt ogromnego buta." Roman Pisarski „O psie, który jeździł koleją”                  Każdy ma swoją historię miłości do Włoch, moja zaczęła się właśnie od przeczytania tych słów, w jednej z dziecięcych książek, jeszcze w szkole podstawowej. Każdy z nas ma też swoją wizję Italii i jej mieszkańców. Najczęściej słyszę, że Włochy to zabytki, sztuka, historia, pyszne jedzenie, piękne krajobrazy, wspaniali ludzie (albo wręcz przeciwnie – ciągle pokutują stereotypowe wyobrażenia Włochów, bardzo krzywdzące) i oczywiście mafia. Nie sposób się z tym nie zgodzić, to prawda, ale myślę, że Italia zasługuje na to, żeby spojrzeć na nią trochę szerzej. Spróbuję Wam pokazać Włochy polskim okiem, a konkretnie moim okiem, więc czasem stanę trochę w kontrze do powszechnych opinii 😊 . 1.    ...

Rasiglia - tu woda płynie, a czas się zatrzymał

Obraz
  W samym środku włoskiego buta bije jego serce – Umbria. Niewielki region zwany Cuore Verde, czyli zielonym sercem Italii. Rozpisywałam się o nim już wielokrotnie, więc nie będę powtarzać skąd wzięła się ta nazwa. O samej Umbrii możecie poczytać tutaj . Dziś chciałabym Was zabrać do pewnego wyjątkowego miejsca w samym sercu owego zielonego zakątka, a konkretnie do maleńkiej Rasiglii, nazywanej też „Wodną wioską”, „Wioską strumieni”, a nawet „Wenecją Umbrii”.   Położone na wysokości 600 m n.p.m. miasteczko zachowało wygląd średniowiecznej wioski i sprawia wrażenie, jakby czas zatrzymał się tu wieki temu. Spacer pomiędzy kamiennymi domami stojącymi wśród płynących strumieni i przecinających je drewnianych mostów oraz szumiących wodospadów niemal przenosi nas w czasie. Wodę w Rasiglii nie tylko widać, ale i słychać ją w każdym zakamarku miasteczka. Przez centralną jego część przepływają źródła i cieki wodne, które wpływają do zbiornika zwanego „Peschiera”, a następnie do rzeki...

Umbryjczycy

Obraz
Podczas swoich solowych wypraw do Włoch, wiele razy zdarzyło mi się uciąć pogawędkę z przypadkowo spotkanymi ludźmi. Po raz pierwszy w Umbrii, o której mieszkańcach czytałam, że są dość nieufni i trzymający się na dystans, szczególnie w stosunku do „obcych”. Bardzo szybko zweryfikowałam te rewelacje i przekonałam się, że powtarzane stereotypy potrafią być bardzo krzywdzące. Oczywiście spotkałam się z obojętnością, ale udało mi się również poznać kilka osób bardzo ciekawych „nowej twarzy” i otwartych, czasem nawet aż za bardzo 😉 . Marco – wybawca zagubionej turystki                Już wcześniej wspominałam o moim przyjeździe do Perugii i o tym, jak zagubiona nie mogłam znaleźć na mapie drogi do hostelu, w którym miałam zarezerwowany nocleg. Właśnie wtedy, nie zważając na to, że zakorkował niezbyt szeroką ulicę, zatrzymał się przede mną sympatycznie wyglądający człowiek. Zapytał, dokąd chcę dotrzeć i zapr...

Włochy okiem emigrantki - Marlena de Blasi

Obraz
Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy dotyczące Umbrii, zwłaszcza ten o urokliwym Orvieto , pamiętacie pewnie jak bardzo chciałam spotkać tam Marlenę de Blasi. Jest to jedna z moich ulubionych autorek. Jako emigrantka, Amerykanka mieszkająca we Włoszech z wyjątkową lekkością opisuje słoneczną Italię z perspektywy osoby „obcej”, przyjezdnej. W kilku książkach poznajemy historię Marleny i jej męża Fernanda, ale także wielu napotkanych przez nich podczas podróży po półwyspie osób. Czytając, czuję zapach przygotowywanych przez gospodynie potraw i wyjątkową atmosferę i trochę zazdroszczę Marlenie tego, że mogła tam być i doświadczyć tego wszystkiego. Niektóre z historii to opowieści wyjątkowych kobiet, o życiu nie zawsze usłanym różami. Uprzedzam Was jednak, że nie można ich czytać z   pustym żołądkiem – Marlena jako kucharka i dziennikarka kulinarna ze szczegółami opisuje wszystko, co stoi na stole oraz skupia się na przygotowywaniu tych wszystkich wspaniałości. Faktem jest, że k...