Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wenecja

Włochy okiem emigrantki - Marlena de Blasi

Obraz
Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy dotyczące Umbrii, zwłaszcza ten o urokliwym Orvieto , pamiętacie pewnie jak bardzo chciałam spotkać tam Marlenę de Blasi. Jest to jedna z moich ulubionych autorek. Jako emigrantka, Amerykanka mieszkająca we Włoszech z wyjątkową lekkością opisuje słoneczną Italię z perspektywy osoby „obcej”, przyjezdnej. W kilku książkach poznajemy historię Marleny i jej męża Fernanda, ale także wielu napotkanych przez nich podczas podróży po półwyspie osób. Czytając, czuję zapach przygotowywanych przez gospodynie potraw i wyjątkową atmosferę i trochę zazdroszczę Marlenie tego, że mogła tam być i doświadczyć tego wszystkiego. Niektóre z historii to opowieści wyjątkowych kobiet, o życiu nie zawsze usłanym różami. Uprzedzam Was jednak, że nie można ich czytać z   pustym żołądkiem – Marlena jako kucharka i dziennikarka kulinarna ze szczegółami opisuje wszystko, co stoi na stole oraz skupia się na przygotowywaniu tych wszystkich wspaniałości. Faktem jest, że k...

Italia karnawałowo-walentynkowa: Bolonia, Wenecja i Werona

Obraz
               Dwa lata temu zdecydowałam się po raz pierwszy odwiedzić Włochy zimą. Bardzo podobało mi się samodzielne odkrywanie Italii i po pierwszym solowym wypadzie do Umbrii, postanowiłam uciec do Włoch z zimnej Polski 😉 . Nie określałam celu, ani konkretnego terminu i w tej kwestii zdałam się na wyszukiwarkę tanich lotów. Wybór padł na Bolonię, termin – połowa lutego, okolice dnia świętego Walentego. Od razu zaczęłam szukać informacji, dokąd mogę wyskoczyć na jednodniowe wycieczki ze stolicy Regionu Emilia-Romagna. Ostatecznie zdecydowałam, że pojadę do Wenecji (akurat wtedy miał zaczynać się słynny wenecki karnawał) i do Werony (pokażcie mi bardziej odpowiednie miasto do zwiedzania w Walentynki 😉 ). Chciałam też zobaczyć kawałek Bolonii, ale dłuższego zwiedzania miasta w planach nie miałam. Mimo to, przed wyjazdem wielokrotnie śniło mi się, że nie zdążyłam tam zobaczyć niczego, a Bolonię oglądałam tylko pr...